środa, 21 stycznia 2015

Moja historia miłosna.

Witam wszystkich!! 
Dzisiaj chce poświęcić tego posta na opowiedzenie Wam jak, gdzie i od czego zaczął się mój związek z Krzyśkiem. :)
Może na początek powiem, że poznaliśmy się na treningu lekkoatletycznym pod koniec września 2013 roku. Od chwili poznania dość szybko się zaprzyjaźniliśmy. Na treningach często mi pomagał, a ja oczywiści byłam tym zachwycona! Niestety, Krzychu miał wtedy dziewczynę, wiec ja się nie narzucałam. Po około 2 miesiącach przyjaźni, poczułam coś więcej... Nie mówiłam mu o tym, ani nie okazywałam większych uczuć wobec niego.
Wreszcie doczekałam się takiego momentu, a mianowicie 22 kwietnia 2014r. Krzychu zaprosił mnie na spacer. Zgodziłam się nawet nie myśląc nad tym! W tamtym czasie on już nie był z tamtą dziewczyną, więc dla mnie "droga się otworzyła"... Spacer był miły, pełen "słodyczy", trzymaliśmy się za rączki, było kilka buziaczków. Wtedy byliśmy pewni swoich uczuć, ale nadal nie umieliśmy sobie tego powiedzieć. Późnym wieczorem On na fb (ach ten romantyzm) napisał mi, że mnie kocha, że chciałby ze mną być. Sięgając myślami do tamtej chwili, pamiętam, że czytałam to ze łzami szczęścia spływających po moich policzkach!!
23 kwietnia 2014 r. Krzysiek wpadł do mnie do domu o godzinie 8 rano i od tamtej chwili byliśmy już razem. Wiedzieliśmy, że czekaliśmy na siebie całe życie, i że będziemy ze sobą szczęśliwi...
I wiecie co Wam powiem...
W piętek będzie 9 miesięcy jak jesteśmy razem!


 ♥

 ♥

 Mimo, że jesteśmy od siebie różni to pasujemy do siebie! Ja wypełniam jego, a on mnie. Uczymy się od siebie. Popełniamy błędy, ale we wszystkim tym zawsze jesteśmy razem. 

 ♥



Kocham Go za to, że po prostu przy mnie jest. Wspiera mnie w trudnych chwilach, ociera łzy nawet jeśli spowodowane są one jakimś głupim drobiazgiem. Uczy mnie wielu rzeczy. Pokazuje, że życie może nadal być piękne mimo iż wcześniej spotkało mnie strasznie dużo złych chwil i przykrości.
Potrafimy się wygłupiać jak małe dzieci no i kłócić się jak stare małżeństwo.... Ale i tak znajdujemy w tym wszystkim porozumienie i wspólny język... Taka jest miłość, raz się kłócimy raz umieramy ze słodkości.... Ale zawsze jesteśmy razem i to jest najważniejsze! <3
Kocham Go pomimo wad. On też kocha mnie taką jaką jestem, a we mnie jest tysiąc wad.!


 



Przetrwaliśmy już razem 9 miesięcy. Nikt nie dawał nam nawet 2 tygodni, wszyscy się mylili!!
Jesteśmy dla siebie stworzeni. Ktoś tam z góry zesłał mi anioła z pięknymi oczami, malinowymi usteczkami i o blond włosach. Nie zawsze anioł musi mieć śnieżno białe skrzydła! Ha! Mój aniołek ma mundur, jest męski, twardy, odpowiedzialny i dojrzały, nie ma skrzydeł.... Ale kocham go nad życie. 





Kochamy się!! Już na zawsze razem! Nic ani nikt tego nie zepsuje!
Komandos i Kosi <3333

2 komentarze: